Klub na Google+

Klub na Google+

Partnerzy

 

Spotkania turystów


 

gazeta mazury

 

 

 

 

Relacja: wejście na Gerlach - 2012

 

Godzina 3.00. Jedziemy...

Scorpionsi i Metallica dają z siebie wszystko, żeby towarzystwo nie posnęło. Jesteśmy gdzieś w Polsce, a do Zakopca jeszcze....

Rano meldujemy się na kwaterze. No nieźle, mamy całe mieszkanie dla siebie, chociaż docelowo będzie nas 7 osób Teraz jest nas czworo, reszta dojedzie jakoś tam...

Dwa dni mamy na aklimatyzację, więc dziś idziemy na Kościelec, jutro może na Giewont.

 

Nie należy się za bardzo forsować, ,,główne danie” za 2 dni. Pogoda bez ,,widoków”, powyżej regli szaroburo i mgła. Jak to będzie na Gerlachu? Chciałoby się z niego zobaczyć jakąś panoramę, po to się między innymi wchodzi.

Umawiamy się z naszymi przewodnikami na 4 rano w Dolinie Wielickiej, więc pobudka o ...Kiepsko, mało snu, chociaż staramy się wcześniej zalec ,,wyrkach”.

 

Pobudka. Gerlach czeka!

Jedziemy. Łysa Polana – Smokovec – Dolina Wielicka. Pusto na szosie. Doganiamy tylko jakiś samochód. Skręcił też do Doliny. To przecież nasi przewodnicy!

Ciemno, jak ... w górach. Przyjeżdża umówiony Słowak, z którym jedziemy do schroniska, a raczej hotelu górskiego, Domu Śląskiego. Tutaj ubieramy uprzęże, kaski, robimy siku, kupkę i wymarsz.

Kierunek: Gerlach.

 

Wychodzimy.

Jeszcze zupełnie ciemno, czołówki jak ogarki tlą się mizernie, ale za to jakie niebo! Całe rozgwieżdżone! Więc może nam uda się coś zobaczyć.

Idziemy tak gęsiego około godziny, z początku szlakiem, potem z niego schodzimy i teraz idziemy za przewodnikami. Nas sześcioro i dwóch przewodników. Takie przepisy.

Gdy dochodzimy do pierwszego postoju są już pierwsze promienie słońca i pierwsze krople... potu, tu i i zwłaszcza ówdzie. Dzielimy się na 2 grupy po 3 osoby plus przewodnik. Klarujemy się, poprawiamy ponownie uprzęże, zdejmujemy zbędną garderobę, oczywiście bez przesady.

Pierwsi do akcji górskiej wkraczają Tomek, Michał i Adam, potem Michał (Węgorz), Anka i Przemek.

Tempo wchodzenia – ostre, lina asekuracyjna, którą jesteśmy związani, nie pomaga, a nawet przeszkadza. Chociaż daje pewnie złudne uczucie bezpieczeństwa. Jest słońce, ciepło, coraz cieplej. Jesteśmy tak zajęci wchodzeniem, że nie ma czasu, a nawet zapomina się o widokach.

Pełna koncentracja, tempo wciąż mocne. Chciałoby się zatrzymać na dłużej, ale nie – w górę! Zresztą niewiele jest miejsc nadających się na dłuższy postój, ciągłe ekspozycje, przy których Orla Perć ,,wymięka”.

 

No i w końcu mamy go. Jesteśmy na Gerlachu.

Teraz można spokojnie się rozglądnąć, wyłuskać znane sylwetki tatrzańskich szczytów. Wyżej już przecież nie można...

Odpoczynek, coś ,,na ząb”, zdjęcia. ,,Fajno jest”, ale trzeba schodzić. Teraz my prowadzimy, przewodnik asekuruje nas od góry. Schodzimy na drugą stronę Gerlachu, do Doliny Batyżowieckiej. Zejście jest równie karkołomne, jak wejście, a nawet momentami trudniejsze techniczne, jak to przy schodzeniu.

Ale w końcu stanęliśmy stopami na matce Ziemi, w całości, tak jak nas natura stworzyła i z dołu patrzyliśmy, jak inni się męczą. My na góry, a kozice z ciekawością na nas. Chyba nie bardzo rozumiały, czemu się tak męczymy, po co te ,,sznurki”, coś na głowie. Przecież chodzenie po skałach jest takie proste. Było ich tutaj szczególnie dużo.

Ulga, satysfakcja pokonania góry, najwyższego szczytu Tatr, choć emocje jeszcze będą chyba trwać do spotkania obiadowo-degustacyjnego w knajpce na Krupówkach. Dzielimy się wrażeniami i piwkiem, które w tych okolicznościach, bardzo smakuje.

 

Przewodnicy (bardzo polecamy):

Tomasz Gąsienica Mikołajczyk oraz Piotr Konopka.

http://www.tatraguide.info/portfolio/gerlach/

http://www.tatraguide.info/tomasz-gasienica-mikolajczyk/

http://www.mountain-guide.pl/index.php?id=64

 

Nocleg (bardzo tani):

Pokoje Gościnne JAMBUR, Adres: Zakopane, Ul. Andrzeja Struga 1,Telefon: 18 20 142 65

http://www.urlopowicz.info/447/Zakopane/Pokoje-Goscinne-JAMBUR/